Dzień I

5 listopada 2018
Dzień I
  1. Śnieżka 1602 m.n.p.m. – Karkonosze

Pierwsze góry było mi najtrudniej ogarnąć z obrządkiem. Mimo iż system oraz rytuały były jasne, potrzebowałem jeszcze w niego wpaść. Dlatego pierwszego dnia sporo czasu traciłem na szukanie pewnych rzeczy, które jak już na stałe ułożyłem – znajdowałem i wykorzystywałem błyskawicznie. Tak więc po zejściu z Wysokiej Kopy musiałem zastanowić się, gdzie położyć buty biegowe, gdzie mam klapki, wodę, ciuchy na zmianę, gdzie wywiesić mokre i spocone rzeczy, jak przygotować to wszystko w danych miejscach i pamiętać o tym. Cały dzień się motałem. Chciałem szybko i bezproblemowo, a gubiłem minuty na rozmyślanie co i jak. Więc odznaczyłem w dwóch miejscach zdobyty szczyt, zaznaczyłem na GPS dojazd pod kolejną górę, czyli Śnieżkę. Wypiłem wodę z sokiem malinowym i w mocnym już deszczu udałem się do Karpacza. Na Śnieżkę postanowiłem dostać się także innym szlakiem niż rok temu, czyli czarnym. Gdzie przez długi dystans wiodła szeroka droga szutrowa, następnie mocno kamienista i dosyć już płaska grań do Domu Śląskiego. Stamtąd wskok na szczyt i spowrotem. Mgła unosiła się od samego startu, a deszcz zaczął grać pierwszoplanową rolę i stał się moim przyjacielem już do końca dnia. Zero widoków na górze, to samo mogę powiedzieć o turystach tego dnia w okolicy. Zbieg znowu lekki i swobodny, przy tym bardzo spokojny. To dopiero druga góra i miałem z tyłu głowy rozmiar całości. Dobiegając do samochodu rozścieliłem duży ręcznik z tyłu samochodu, na którym przebierałem przemoczone ciuchy. Ubrałem się w suche, zjadłem na szybko kanapki z pasztetem i nutellą i czas nastał na opuszczenie Karpacza.Diadem Polskich Gór_Paweł Pabian_Sniezka

0 komentarz

Mogą cię także zainteresować

Napisz co myślisz